Wiosna w sercu

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak długo wyczekiwałam tego weekendu! Każdego dnia odliczałam do piątkowego wieczoru, który spędzę w ramionach Ukochanego i to podtrzymywało mnie na duchu i dodawało energii :) Wczoraj po godzinie dwunastej skończyłam pierwszą zmianę i zaczęłam nieco dłuższy weekend, rozpoczynając od obcięcia mojej już zdecydowanie za długiej grzywki :D (w końcu widzę cały świat, hihi :D )

Po powrocie do domu zjadłam z mamą pyszny obiadek (dawno nie jadłyśmy razem posiłku, bo zazwyczaj mijamy się i gdy ja wracam z pracy, mama jeszcze pracuje i widzimy się dopiero wieczorem :) ). Następnie zabrałam się za odświeżenie mojego koloru na włosach, bo już były widoczne odrosty, które tak bardzo mnie wkurzają :D
(następną notkę poświęcę na temat farbowania i jak ja sobie z tym radzę, nie wydając więcej niż 10zł :D )

Po godzinie szesnastej byłam już do drodze do Ukochanego. Moje serce biło szybciej, na twarzy pojawił się uśmiech, a w środku czaiła się niesamowita radość, którą ciężko mi opisać :) Oczywiście zaczęliśmy standardowo od zakupów słodyczy w biedronce, to już kolejna nasza tradycja nie do podważenia :D

Wraz z chipsami, cukierkami i innymi niezbędnymi przysmakami zasiedliśmy do najnowszego Bonda – Spectre. Film ogólnie bardzo fajny (zważając na to, że mieliśmy kilka przerw w oglądaniu :D), to bardzo nam, a przynajmniej mi się ciągnął. Na końcu już totalnie nie miałam ochoty tego oglądać i czekałam z niecierpliwością na zakończenie. W trakcie filmu trafiła nam się niespodziewana podróż do pobliskiego tesco po śmietanę i kisiel na tor urodzinowy tworzony dla Patryka, brata mojego Ukochanego :)

Oczywiście jak przystało na nas, zawsze musi wydarzyć się coś śmiesznego :D A więc tym razem ścigaliśmy się do „drugiej latarni” biegnąć po niesamowitej chlapie ze śniegu, który wczoraj znowu nas zaskoczył. Wracając już ze sklepu nagle podbiegł do mnie Ukochany ze śnieżką w ręku i w tym samym momencie straciłam równowagę i bum, poczułam tylko zimno na tyłku i zaczęłam się śmiać :D Szybciutko wstałam, ale zimno towarzyszyło mi jeszcze przez dłuższą chwilę :D

Przy okazji sobie także kupiliśmy coś ciepłego na rozgrzanie i po powrocie delektowałam się słodką chwilą o smaku śliwek i goździków, którą naprawdę polecam, chociaż początkowo podchodziłam do tego sceptycznie :D

Na taki piątek czekałam cały tydzień i wiecie co? Warto „męczyć” się cały tydzień, aby następnie położyć się obok najukochańszej osoby i zapomnieć o całym świecie, oddać się miłości. Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! <3

Dzisiaj czeka nas urodzinowa kawa i ciacho, a następnie kolejne wygłupy i czas spędzony razem :D Czy może być coś piękniejszego? :)

Życzę Wam również cudownej soboty i całego weekendu, aby w Waszych sercach nieustannie panowała miłość, ta prawdziwa i najpiękniejsza :)

Plastikowa biedronko!

Zbliża się koniec tygodnia i z tego powodu dostaję głupawki. Dzisiaj razem z Ukochanym leżeliśmy pod kocykiem (baaaardzo zimno dzisiaj) i włączaliśmy najlepsze piosenki jakie znamy, szybkie, spokojne, śmieszne, poważne. Od wyboru do koloru :D

Ale gdy usłyszałam tą piosenkę… <klik> dostałam głupawki, tańczyłam na wszystkie strony, zarzucałam włosami i Bóg wie co jeszcze :D Czasami dobrze poczuć się jak dziecko, a najważniejsze, że przy Ukochanym mogę być w pełni sobą! :D

Uciekam ładować swoje akumulatorki na jutro i sobotę, bo czeka mnie ostatni egzamin w tym semestrze z postaw prawa pracy, trzymajcie kciuki! :)