Kosmetyczne odkrycia w listopadzie

Dobry wieczór! :)

Każda kobieta ma bzika na jakimś punkcie. Jedna uwielbiam kwiaty, druga podróże, a jeszcze inna szybkie samochody. Ja osobiście mam bzika na punkcie zapachowych świeczek, światełek którymi mogłabym ozdobić cały pokój, a także na promocjach, które śledzę nieustannie. Tak było właśnie wczoraj kiedy odwiedziłam pobliskiego Rossmana.

GARNIER SKIN NATURALS Essentials

Czyli nawilżające mleczko do demakijażu. Usuwa zanieczyszczenia, makijaż – również wodoodporny, czyli dokładnie to czego szukam i potrzebuję. Na dodatek nadaje się do skóry suchej i wrażliwej czyli działa łagodząco i przede wszystkim bardzo nawilżająco co jest dla mnie wielkim plusem. Wczoraj użyłam go po raz pierwszy i jestem szczerze zachwycona. Moja skóra jest idealnie czysta, a do tego gładka i naprawdę bardzo nawilżona. Zapach jest delikatny i z tego co zauważyłam nie trzeba dużej ilości aby usunąć wszystkie zanieczyszczenia. Jak dla mnie produkt idealny i w dosyć niskiej cenie, bo tylko 9.39PLN, a z pewnością wystarczy na długo.

AA PŁYN DWUFAZOWY DO DEMAKIJAŻU OCZU I UST.

Ten produkt zaproponowała mi dziewczyna przy kasie. Ten kto mnie zna i przynajmniej raz widział doskonale wie, że mam tendencję do mocnego malowania rzęs i mam bzika na punkcie mocno pomalowanych ust. Nigdy wcześniej nie używałam takiego płynu, więc wczoraj oczywiście po promocyjnej cenie (z 13.49PLN na 8.99PLN) postanowiłam zaryzykować. Byłam co do tego sceptycznie nastawiona, ale raz się żyję! Po nałożeniu odrobiny na wacik i przyłożeniu do ust doznałam lekkiego szoku. Cała szminka, która jest niesamowicie trwała zniknęła. Ponadto nie odczułam żadnego gorzkiego smaku po oblizaniu ust. Tak samo skuteczny okazał się na mojej grubej warstwie tuszu. Po przyłożeniu odczekałam kilka sekund, a gdy oderwałam wacik praktycznie cały tusz zniknął. Oczywiście trzeba powtórzyć to dwukrotnie aby uzyskać oczekiwany efekt i całkowicie pozbyć się kosmetyku, ale to i tak dla mnie zaskoczenie. Dodatkowym plusem jest to, że nie pieką oczy po użyciu, co jest dla mnie nowością, bo dotąd zmywałam mleczkiem zakupionym w avonie i po którym musiałam natychmiast przemywać zimną wodą, bo piekły mnie oczy niemiłosiernie. Zdecydowanie polecam! :)

LOVELY EXTRA LASTING MATT & LASTING nr 2

Do tej pory używałam nr 1 z tej samej serii. Wczoraj postanowiłam szaleć i wypróbować nieco ciemniejszy i bardziej wyrazisty kolor. Nie żałuję, pięknie prezentuje się na moich ustach (ach, ja skromniś) do tego jest bardzo trwały i nawet po dwóch herbatach (mmm, jesienne herbatki z cytryną górą! :D ) nic a nic nie schodzi z buzi. Ponoć tej jesieni są modne ciemne kolory na ustach więc idę zgodnie z modą, a co! :D Chociaż i tak pewnie dokupię sobie swojego ulubieńca (nr 1), bo to on skradł moje serce ponad rok temu! :) Polecam dla osób odważnych, lubiących się wyróżniać oraz ceniących sobie trwałość :) Cena także nie jest tragiczna, bo 8.79PLN za takie cudeńko to wcale nie tak dużo.

A Wy macie swoje jakieś jesienne odkrycia, które możecie polecić? :D

Pozdrawiam Was cieplutko! :)