Spontaniczne wycieczki, najlepsze!

Dzień dobry kochani! :)

Jak tam się macie po świętach? Wypoczęliście? przytyliście? :D Jak dla mnie te święta mogłyby trwać jeszcze kilka dni, bo strasznie szybko mi te dni zleciały! :)

Większość niedzieli spędziłam u Ukochanego z jego rodzinką. Wspólny obiad, później ciasto czyli to, co tygryski lubią najbardziej :D Czas bardzo szybko zleciał, ale jak to się mówi: te najpiękniejsze chwile strasznie szybko płyną. Więc nawet się nie obróciłam a już była dwudziesta pierwsza i trzeba było zbierać się do siebie :)

Natomiast poniedziałek spędziliśmy z kolei u mnie, z moją mamuśką. Po obiedzie wybraliśmy się na długi spacer po moim miasteczku (wsi, jak kto woli :D ). Po ponad godzinie nasze nogi wchodziły nam wiadomo gdzie, ale…

nagle zadzwonił do mnie bratanek z propozycją nie do odrzucenia!

A mianowicie spytał się nas czy chcemy pojechać nad jezioro, kilkadziesiąt kilometrów od miasteczka. Pomysł od razu mi się spodobał, bo akurat miałam naszykowany aparat na zdjęcia :D Długo nie potrwało także namówienie ukochanego i tuż koło siedemnastej ruszyliśmy nad Zalew Nakło-Chechło :) I teraz tadam, pochwalę się swoimi zdjęciami :D

IMG_4035

Nasza mała sesja także musiała się odbyć… :D

Miśija2

Na nasz widok łabędź odwrócił się :D Chyba był zazdrosny, czy coś w ten deseń i wolał nie patrzeć :D

Miśija1

O dziwo, bardzo blisko podpływały :D

IMG_4025

A tutaj takie dwa słodkie, zakochańce :D (a przynajmniej tak sobie wmawiam :D )

IMG_4026

I na koniec moje ulubione zdjęcie tego dnia! Mina Ukochanego powalająca, a o mnie wypowiadać się nie będę :D

IMG_4054

To tyle, lecę wyciągnąć babeczki z piekarnika i fruuu do Ukochanego! :)

Trzymajcie się!

Miłość unosi się w powietrzu!

Kochani moi!

Wiem, że już po świętach, ale życzę Wam dużo zdrówka, spokoju i prawdziwych przyjaciół. Powodzenia i siły w dążeniu do swoich celów i aby wszystko układało się po Waszej myśli :)

U mnie święta minęły w mgnieniu oka! W wigilię przed godziną siódmą przywitałam brata, którego nie widziałam prawie rok :D Rozmów nie było końca i atmosfera z godziny na godzinę robiła się coraz bardziej świąteczna :) Wraz z Ukochanym wybraliśmy się jeszcze na spacer w nasze miejsce, w którym dwa lata temu pierwszy raz pocałowaliśmy się :) Złożyliśmy sobie życzenia i następnie każdy z nas udał się do swoich rodzin. (Już nie mogę się doczekać aż założymy naszą własną, o niczym innym nie marzę! :) )

Po kolacji jak co roku zasiedliśmy przed telewizorem i wspólnie całą rodziną obejrzeliśmy Kevina, który jest już tradycją i nikt tego nie pobije. Osobiście znam ten film na pamięć, ale nie wyobrażam sobie świąt bez tego.

Pierwszego dnia świąt zostałam zaproszona do Ukochanego na obiad. Wspólnie z jego mamą i bratem spędziliśmy miło czas. Przy okazji pooglądałam zdjęcia z dzieciństwa i śmiechów nie było końca :D Pograliśmy troszkę na xboxie, w końcu udało mi się stworzyć własne zoo haha, i wraz z Ukochanym śmialiśmy się z dostępnych opcji gry :P

Wczoraj natomiast Ukochany przyjechał do mnie, oczywiście z konsolą i przez większość czasu wraz z moim bratem grali w fifę (faceci :D ). Później dołączyłam ja i bratowa do gry i zagraliśmy dwie rundy w kręgle. Wspólne granie trwało do pierwszej w nocy i wszyscy bawiliśmy się niesamowicie :D

Uciekam, bo za chwil kilka znowu Ukochany zagości w moich skromnych progach, a moje serce znowu będzie tańczyć w rytm miłości! :D

Na koniec pierniczki, które gościły na naszym stole :D