Lawendowe pola witają!

Od jakiegoś czasu nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Kręciłam się, marudziłam i szukałam motywacji do dalszego pisania i zgłębiania się w świat blogowy, który przecież tak bardzo od dobrych kilku lat uwielbiam! Może to zasługa pory roku, która bywa przygnębiająca, a może chęć zmian?

Otóż tak, nie wyobrażam sobie życia bez pisania. Mogę pisać rzadko i mało, ale muszę. Bez tego czuję się totalnie niespełniona i… smutna? Myślę, że to dobre słowo.

Dla mnie blogowanie jest czymś więcej. Kiedyś każdą wolną chwilę spędzałam przez ekranem komputera nawiązując nowe znajomości. Bardzo wiele z nich przetrwało do dnia dzisiejszego, z czego jestem niesamowicie szczęśliwa. Mam za sobą już dwa spotkania z dziewczynami, które poznałam właśnie dzięki blogom i czuję, że to jest to, co chcę robić już zawsze :)

Dobra, koniec gadania, przejdźmy do rzeczy!

Pewnie zastanawiacie się dlaczego lawendowe pola. Odpowiedź jest bardzo prosta. Gdy niespełna dwa lata temu poznawałam mojego Ukochanego otrzymałam od Niego piosenkę, która utkwiła w moim sercu już na zawsze. Od tamtej pory gdy tylko słyszę refren mam ciarki na całym ciele i do oczu napływają łzy. Ktoś powie, że jestem mazgajem i płaczkiem, ale mam to gdzieś! Przy tej piosence mam emocje nie do opisania więc wydaje mi się strzałem w dziesiątkę żeby tak właśnie nazwać moje nowe dziecko (bloga, rzecz jasna!). To Nasza piosenka! ♥

Obecnie mam w sobie same pozytywne emocje, ryjek uśmiecha mi się do ekranu i czuję, że jestem we właściwym miejscu. Trzymajcie kciuki, aby zapał i motywacja tak szybko mnie nie opuściła! :)

Trzymajcie się, lecę ogarniać możliwości tego portalu! :)