Brak asertywności

W ciągu kilku ostatnich dni troszkę się pozmieniało i tym samym zaczęłam myśleć o swojej asertywności, a raczej o jej braku.

Doszłam do wniosku, że nie jestem asertywna i gdybym mogła dałabym wejść sobie na głowę. Nie potrafię odmawiać, a jak już odmówię to jestem „chora” przez następne kilka dni. Po czym zaczynają się moje wyrzuty sumienia. Szczególnie tyczy się to mojej szefowej, której nie potrafię się postawić i walczyć o swoje. Już wszyscy moi znajomi mówią, że jestem na każde jej zawołanie, na każdy telefon i daje sobą pomiatać. To racja. Nie potrafię się postawić, bo boję się krytyki, która pewnie nastąpi i poczucia winy.

Ostatnio rozmawiałam z bratem, opowiadałam jak w pracy, a on powiedział tylko jedno: dziwie się, że jeszcze tam pracujesz. No właśnie, pracuję, bo lubię tą pracę. Lubię robić zdjęcia, lubię kontakty z klientami, bo zawsze dzieje się coś śmiesznego. Lubię pomagać ludziom, którzy przychodzą zrozpaczeni, bo zepsuło im się zdjęcie, które okazuje się jedyną pamiątką po bliskiej osobie i po prostu je odnowić jakby było zrobione wczoraj. Jednak przez to, jak czasami jestem traktowana odechciewa się wszystkiego. Dla szefowej nie ma znaczenia, że mam swoje życie prywatne, plany. Gdy ona mnie potrzebuje dzwoni, a ja… idę, bo co? nie potrafię odmówić bojąc się, że potem będzie kiepska atmosfera w pracy czy po prostu będzie konflikt.

Nienawidzę kłócić się z ludźmi, może dlatego idzie mną łatwo manipulować, bo zawsze chcę żeby było dobrze. Wiem, że to złe podejście, bo powinnam mieć swoje zdanie i umieć postawić na swoim. Muszę nad tym popracować, bo z czasem będzie mi coraz trudniej i zawsze będę tą od przynieś podaj pozamiataj. Nikt w końcu nie będzie mieć do mnie szacunku. Nie chodzi tylko o moją szefową, chodzi nawet o znajomych, którzy wiedzą jaka jestem i świadomie lub mniej potrafią to wykorzystywać :)

A jak tam z Waszą asertywnością? Potraficie postawić na swoim i walczycie o swoje? :)