W pracy nie ma przyjaźni

Dobry wieczór! :)

Dzisiejszy dzień dał mi bardzo wiele do myślenia i aż mnie natchnęło do napisania dzisiejszego wpisu, a mianowicie o „przyjaźni” w pracy. Osobiście aż takiego doświadczenia nie mam, bo w zakładzie fotograficznym byłam tylko ja i szefowa, więc o żadnej rywalizacji nie było mowy.

Natomiast teraz, w przychodni jest nas kilkanaście dziewczyn, które już nieco poznałam i to z różnych stron. Do mnie osobiście wszystkie są pozytywnie nastawione (tak przez te trzy tygodnie zauważyłam), ale już między sobą nie jest tak kolorowo. Jedna nagaduje na drugą, a gdy się spotykają na tej samej zmianie – najlepsze przyjaciółki. Każda z nich jest fałszywa do granic niemożliwości i to już zdążyłam rozszyfrować.

Dobrze Ukochany mi kiedyś powiedział: „w pracy nie ma kolegów, są tylko znajome twarze”. Kiedyś nie chciałam w to wierzyć, bo ja z natury jestem osobą pozytywnie nastawioną do wszystkich i chciałabym z każdym współpracownikiem żyć w zgodzie i przyjaźni, jednak teraz dostrzegam i rozumiem te słowa. Wiem, że nie będę tam miała przyjaciółki, jak kiedyś marzyłam. „Ach, pójdę do nowej pracy, poznam fajne dziewczyny, zaprzyjaźnię się i będziemy spotykać się poza pracą”. Wcale tak nie będzie. Ale wiecie co? Jeśli w zamian mam być obgadywana, a do mnie by się uśmiechały, to ja dziękuję za takie przyjaciółki. Już kilka raz w życiu się sparzyłam, więcej nie będę naiwna i nie dam się! :)

Dzisiaj w pracy wynikła afera o podwyżki, które otrzymały dziewczyny pracujące kilkanaście lat. Otóż, najmłodsza z nich (nie licząc mnie) nie dostała ani grosza i natychmiast udała się do biura, aby się upomnieć. W zamian usłyszała, że pracuje tutaj dopiero dwa lata i nigdy nie będzie traktowana jak pracownice zajmujące te stanowisko już dobre 15 lat. Z jednej strony racja, bo one mają już konkretny staż pracy i należy im się za wysługę, ale z drugiej strony praca jest taka sama, obowiązki identyczne i rozumiem, że mogła się nieco źle poczuć.

Ja osobiście nie narzekam na swoją pierwszą wypłatę. Dostałam więcej niż w poprzedniej pracy więc to najważniejsze. Poza tym mam satysfakcję, że sama na siebie zarabiam i nie jestem od nikogo zależna :) Wiem, że pieniądze szczęścia nie dają, więc nie będę się wykłócać i denerwować, że ktoś dostał więcej. Nigdy wypłaty nie są takie same, a co najciekawsze, nie interesuje mnie kto ile dostał, ja patrzę na siebie i cieszę się tym co mam :)

Tym pozytywnym akcentem życzę Wam dobrej nocy! :)

Moje weekendowe ciekawostki

Dzisiaj notka będzie szybciutka i na temat, a mianowicie mam dla Was kilka weekendowych ciekawostek, które opatentowałam w minione dwa dni :D

A więc po pierwsze nie ma nic lepszego od wagarów (tak dawno nie chodziłam na wagary!), które spędza się w ramionach drugiej połówki. Poranne drzemki także są spoko, a film Labirynt bardzo fajny! (mimo, że widziałam może dwie sceny z niego, hihi :D )

Po drugie niedzielne obiady (przyszłej!) teściowej są pyszne i już wiem, gdzie kiedyś z Ukochanym będziemy spędzać niedzielne popołudnia :D

Po trzecie dwa obiady w ciągu jednego dnia to idealny pomysł, może w końcu uda mi się coś przytyć (marzenia) :P

Po czwarte chwile spędzone z mamą na oglądaniu serialu (przedpremierowo!!! :D ) są bezcenne i chciałabym, abyśmy już zawsze miały taki dobry kontakt jak ostatnimi czasy :)

Po piąte ryż z budyniem to dosyć oryginalne połączenie, ale razem tworzy się przepyszny deser :D Nie można jednak żałować cukru, pamiętajcie!

Po szóste dzień przed wypłatą (a taką mam nadzieję, że jutro ujrzę swój pierwszy przelew z nowej pracy :P ) zdecydowanie poprawia samopoczucie i sprawia, że wyjątkowo czekam z niecierpliwością na poniedziałek :D

Weekend zaliczam zdecydowanie do tych udanych i wyjątkowych. Mogłabym tak już zawsze (podkreślając te dwa obiady, hahah)

Zaczyna mi odbijać, więc może lepiej się pożegnam i pożyczę Wam spokojnej nocy :)

A więc śpijcie dobrze, ahoj! :)

Dziesięć płytkich oddechów

Dni lecą dzień za dniem i tak właśnie minął mój kolejny tydzień pracy. To już trzy tygodnie, a pamiętam jakby to było wczoraj, gdy czekałam na telefon, a następnie na pierwszy dzień pracy. Teraz przychodzę tam jak do siebie i jest mi z tym bardzo dobrze. Ludzie (z małymi wyjątkami, tak jak wszędzie :P ) są pomocni i otwarci, co na początku jest najważniejsze. Jest bardzo dobra atmosfera między nami i na co dzień śmiechu co nie miara :) Jestem naprawdę zadowolona z miejsca, w którym obecnie pracuję :)

Jednak nigdy nie może być wszystko tak jak bym chciała najbardziej, więc w tym tygodniu praktycznie nie widziałam się z Ukochanym. Ja miałam cały tydzień pierwsze zmiany, Ukochany drugie i tak oto się mijamy. Szczerze mówiąc tego obawiałam się najbardziej, ale takie już jest dorosłe życie, gdzie musimy się dostosować i nic na to nie możemy poradzić. Cały czas mówię sobie, że jeśli naprawdę się kochamy przetrwamy wszystkie burze, wszystkie niepowodzenia i te głupie zmiany, które nie będą nam pasować do połowy marca… Chociaż ja tak naprawdę tęsknię za naszymi wygłupami, rozmowami, leżeniem i objadaniem się słodyczami. Bez Ciebie kochanie, to nie to samo :)

Mając tyle wolnego czasu po pracy wzięłam się za czytanie. Tak, za tym też tęskniłam i ciągle zachodzę w głowę jak mogłam tak długo odkładać tą książkę. Otóż, w ciągu dwóch praktycznie jednym tchem przeczytałam książkę „Dziesięć płytkich oddechów” K.A Tucker , o której już jakiś czas temu słyszałam. Okazała się najlepszą książką jaką do tej pory miałam okazję przeczytać (a jest ich już troszkę). Nie mogłam się oderwać każdy rozdział pochłaniał mnie coraz bardziej, a na zakończenie wzruszyłam się niesamowicie. Czyż nie tak powinny działać książki? :) Czułam niedosyt, ciągle myślałam „i co dalej? to nie może się tak skończyć!”. Otóż, nie kończy się! Poszłam za ciosem, ściągnęłam kolejną książkę tej autorki, która okazała się być kontynuacją. Prawdopodobnie przede mną noc z głowy, bo nie mogę się doczekać dalszych losów bohaterek :D

Tymczasem powoli zabieram się za szykowanie na spektakl, na który wybieram się o 18:30 z byłą (dziwnie to brzmi!) szefową. Dostała dwa zaproszenia na teatr Carpe Diem, (który uwielbiam od zawsze) i zaproponowała abym jej potowarzyszyła! :) To będzie idealne rozpoczęcie weekendu! :)