Miłość unosi się w powietrzu!

Kochani moi!

Wiem, że już po świętach, ale życzę Wam dużo zdrówka, spokoju i prawdziwych przyjaciół. Powodzenia i siły w dążeniu do swoich celów i aby wszystko układało się po Waszej myśli :)

U mnie święta minęły w mgnieniu oka! W wigilię przed godziną siódmą przywitałam brata, którego nie widziałam prawie rok :D Rozmów nie było końca i atmosfera z godziny na godzinę robiła się coraz bardziej świąteczna :) Wraz z Ukochanym wybraliśmy się jeszcze na spacer w nasze miejsce, w którym dwa lata temu pierwszy raz pocałowaliśmy się :) Złożyliśmy sobie życzenia i następnie każdy z nas udał się do swoich rodzin. (Już nie mogę się doczekać aż założymy naszą własną, o niczym innym nie marzę! :) )

Po kolacji jak co roku zasiedliśmy przed telewizorem i wspólnie całą rodziną obejrzeliśmy Kevina, który jest już tradycją i nikt tego nie pobije. Osobiście znam ten film na pamięć, ale nie wyobrażam sobie świąt bez tego.

Pierwszego dnia świąt zostałam zaproszona do Ukochanego na obiad. Wspólnie z jego mamą i bratem spędziliśmy miło czas. Przy okazji pooglądałam zdjęcia z dzieciństwa i śmiechów nie było końca :D Pograliśmy troszkę na xboxie, w końcu udało mi się stworzyć własne zoo haha, i wraz z Ukochanym śmialiśmy się z dostępnych opcji gry :P

Wczoraj natomiast Ukochany przyjechał do mnie, oczywiście z konsolą i przez większość czasu wraz z moim bratem grali w fifę (faceci :D ). Później dołączyłam ja i bratowa do gry i zagraliśmy dwie rundy w kręgle. Wspólne granie trwało do pierwszej w nocy i wszyscy bawiliśmy się niesamowicie :D

Uciekam, bo za chwil kilka znowu Ukochany zagości w moich skromnych progach, a moje serce znowu będzie tańczyć w rytm miłości! :D

Na koniec pierniczki, które gościły na naszym stole :D

Tradycyjne książki papierowe czy czytnik ebook? Co wybrać?

Dobry wieczór! :)

Na początku muszę się pochwalić o swoich weekendowych osiągnięciach. Otóż, zaliczyłam wszystkie egzaminy i mogę śmiało powiedzieć, że cieszę się „spokojem” aż do stycznia. Nie wiem dlaczego, ale ulżyło mi kiedy napisałam ostatnie słowa swoich prac i oddałam kartki. Niby to tylko egzaminy, ale jednak to ciążyło. Ciągle chodziłam z kartkami szukając okazji do nauki i tylko widziałam jak zostaje mi coraz mniej czasu. Zaliczyłam na czwórkę i dwie piątki :D <chwalipięta> Prace semestralne również już za mną, więc…

cieszę się przerwą świąteczną i w końcu znajdę czas na czytanie książek, które już się niecierpliwią. I o tym między innymi ten post! :D

Do niedawna byłam zwolenniczką książek tradycyjnych, papierowych. Biegałam po bibliotekach szukając interesujących mnie książek, czasami jak na złość nie było tego, czego szukałam i wracałam z czymś zupełnie innym. Była to w pewnym sensie dla mnie frajda. Od razu nasuwa mi się wspomnienie jak ledwo po zdaniu prawo jazdy odważyłam się sama jechać do biblioteki w sąsiednim mieście :D Byłam wtedy niesamowicie z siebie dumna i powoli nabierałam odwagi :) Książki bywały jednak nieco uciążliwe. Po pierwsze zawsze miałam ciężką torbę (moje książki nie schodziły poniżej 400str. :D ) i ilekroć moja mama podnosiła moją torbę żeby ją przenieść czy powiesić łapała się za głowę. Przecież gdybym kogoś walnęła tą torbą to zabiłabym na miejscu! :D To pierwsza wada, a po drugie zawsze musiałam czytać przy zapalonym świetle (niestety, zazwyczaj tylko wieczorami miałam chwilę na spokojnie przysiąść do lektury) i to bardzo męczyło moje oczy.

Na tegoroczne mikołajki dostałam czytnik ebooków (o którym marzyłam już od dłuższego czasu). Byłam ciekawa czy jest to taka fajna sprawa jak wszyscy moi znajomi mówią. I po dwóch tygodniach użytkowania mogę śmiało powiedzieć, że jak dla mnie na obecną chwilę nie ma lepszej rzeczy. Po pierwsze jest leciutki, poręczny i co dla mnie najważniejsze chyba łatwy w obsłudze :D Po drugie ma dwie opcje: ekran jak kartka papieru i wtedy czujemy się jakbyśmy przeglądali zwykłą, tradycyjną książkę, a poza tym ma wbudowane podświetlenie, które super sprawdza się podczas nocnego czytania. Ma inteligentny czujnik, który idealnie doprasowuje się do oświetlenia w pokoju, przez co oczy ani trochę się nie męczą :) Po trzecie nareszcie nie mam problemu z dostępnością książek, bo wszystko można znaleźć w internecie. Jeszcze nie zdarzyło mi się żebym nie znalazła tego, czego szukam, a muszę przyznać, że mam już kilkanaście ściągniętych pozycji :P Po czwarte trzyma baterię bardzo długo. Po otrzymaniu był naładowany w 60%, od razu doładowałam do końca i od tamtego czasu ani razu go nie podłączyłam (mam teraz 52%) i zaznaczam, że używam go codziennie.

Jak dla mnie urządzenie idealne, nie potrzebuje dużo miejsca w mojej torbie, zmieści się także do mojej małej (kopertówki) i nie martwię się, że nie przeczytam tego, czego chcę. Pomyślicie, że idę trochę na łatwiznę, ale po to są nowoczesne technologie aby sobie ułatwiać życie :D Gdybyście mieli jakieś pytania, służę pomocą. Osobiście mój Ukochany kupił mi z firmy PocketBook, która należy do tych nieco lepszych. Moi znajomi mają Kindla i także sobie chwalą. Przede wszystkim przy zakupie patrzcie czy ma ekran e-ink i podświetlenie, bo przydaje się, no i oczywiście dużą pamięć :D

A wy jakie macie zdanie na ten temat? Posiadacie czytniki czy jesteście wiernymi fanami książek papierowych? :D

Sposoby na jesienną chandrę

Kochani, wczorajszy post zmobilizował mnie do zmian i do dokładniejszego wgłębienia się w temat. Każdy ma czasami gorszy, czasami lepszy dzień. Na większość tych dni mają wpływ ludzie, wydarzenia, a nawet pogoda. Jednak wiecie do jakich wniosków doszłam? Że gdy tylko chcemy możemy to zmienić, a może nam w tym pomóc kilka sposobów, o których dzisiaj wspomnę :)

► SŁODKOŚCI

Podobno nic tak nie poprawia humoru jak czekolada. Przekonałam się o tym niejednokrotnie, dlatego na przykład podczas miesiączki kiedy „umieram” na ból brzucha najwięcej zjadam czekolady. A podobno najlepsza wtedy jest czekolada gorzka i dodaje żelaza, którego mi brakuje.Także nie żałujmy sobie słodkości i nie patrzmy czy nasza waga nam na to pozwala. Jeśli tylko mamy ochotę delektujmy się słodkościami! :D

► ROZMOWA Z PRZYJACIÓŁKĄ/PRZYJACIELEM

Kolejnym sposobem dla mnie jest rozmowa z osobą, z którą można porozmawiać na każdy temat. W dzisiejszych czasach bardzo trudno znaleźć taką zaufaną osobę i o tym też się przekonałam, dlatego osoby mające w swoim otoczeniu taką osobę to szczęściarze. Rozmowa i wylanie swoich uczuć/myśli przynosi nam ulgę, a gdy ta osoba dodatkowo nam doradzi czujemy się jak nowo narodzeni :)

► KSIĄŻKI, SERIALE

Kiedyś podczas trudnego okresu w swoim życiu gdy nie wiedziałam co ze sobą zrobić uciekałam w świat seriali. Pamiętam, że w przeciągu miesiąca obejrzałam cztery sezony, które miały przynajmniej po 20 odcinków. Skupiałam się na losach bohaterów, a moje problemy odchodziły. Oczywiście to tylko chwilowe, ale pozwala nam na oderwanie się, a następnie na trzeźwiejsze spojrzenie na sprawę, ochłonięcie. Tak samo działają książki, chociaż ostatnio nie umiałam się na nich skupić, ale to pewnie przez osłabienie spowodowane chorobą. Książki potrafią zdziałać cuda i bardzo dobrze rozluźniają :D

► SKUPIENIE SIĘ NA SWOJEJ PRACY/PASJACH

Wielu ludzi podczas jakiegoś kryzysu poświęca się pracy czy też pasją. To według mnie kolejny z lepszych pomysłów jakie możemy zrobić. Wybrać się na zdjęcia, pobiegać czy pograć w tenisa. Im więcej uprawiamy sportów, tym lepiej się czujemy. Do naszego organizmu dostają się endorfinki, które dodają nam jeszcze więcej motywacji i poczucia, że jesteśmy w stanie poradzić sobie ze wszystkim. Miałam taką sytuację kilka lat temu, gdy w listopadzie (zimno, mokro jak na listopad przystało), udałam się na ściankę i całą swoją złość wylewałam uderzając piłeczką tenisową o betonową ściankę. Uwierzcie mi, że niesamowicie mi to ulżyło i po powrocie do domu czułam się o niebo lepiej :)

► ZAKUPY

Tutaj chyba nie muszę dużo mówić. Każdy lubi kupić sobie coś nowego, jakiś ciuch, błyskotkę czy kolejne buty do kolekcji. Ja raczej nie wybieram tej opcji, bo chyba nie jestem typową kobietą, która lubi chodzić godzinami po sklepach i mierzyć ubrania. Ja po godzinie mam dosyć i zdecydowanie wolę iść na kubełek z KFC, który rozumie mnie bez słów, haha :D

► OBECNOŚĆ UKOCHANEJ OSOBY

To ostatni i zarazem mój numer jeden. Przy Ukochanym wszystkie problemy znikają, cała złość przechodzi, a moje serduszko wypełnia się ciepłem. To niesamowite, że jedna osoba potrafi tak działać. Czuje się wtedy bezpieczna, kochana, rozumiana i naprawdę potrzebna. Możemy siedzieć/leżeć w ciszy, a i tak jest mi cudownie, wtedy nic nie wydaje się niemożliwe! :) I co najlepsze, gdy rozmawiamy przez smsy, potrafię być zła, wściekła i mam czasami ochotę krzyczeć ze złości. A gdy się zobaczymy nie myślę o niczym innym jak tylko się przytulić, pogodzić i cieszyć się sobą. Bo w sumie po co się kłócić, skoro można się tulić?! :P Tak, jestem wielką chodzącą przytulanką, ot co! :D 

Wiem, że każdy ma swoje sposoby na radzenie sobie ze złością, rozczarowaniem i przeżywaniem niepowodzeń. Jakie są Wasze skuteczne sposoby? :)